20 October 2018

Easter in Wales / Wielkanoc w Walii



This year's Easter we spent on a farm in Wales and we truly loved it.


Me and my husband stopped visiting Poland during this period because at the end of March and beginning of April there is still wintery weather in Poland. At the same time in the UK you can get lovely spring temperatures, so we were missing out specially, that none of us is a fan of cold weather. We usually stayed at home and chill.
Last three Easter breaks we spent in Perran Sands in Newquay staying in caravan, but this year we decided to do something totally different and booked cottage in Wales.


All our stays in Perran Sands were lovely. The weather was never that great but as long as you prepared yourself you were fine. The caravan we stayed in was recently sold so we thought this is great opportunity to change destination.


We left on Friday, the drive took us about two hours and was very pleasant, no traffic, lovely empty roads. First explored local town Llandeilo and the local pubs of course. We had a very nice time in Gin Haus Deli having some food and taste of local gin.


On the arrival to the cottage we were welcomed by dogs, that were so freaking friendly and happy to see us that we ended up all dirty from the mud :)
The place was a typical farm, full of dirty dogs, smelly cows and sheep. It was just perfect. The cottage itself was super old, but kept nice and clean, it had wood burning central heating, which we thought was pretty cool. Also it was huge for all five of us.


Friday evening we spent exploring the area, watching telly and playing board games in a living room with fireplace which was very cosy and relaxing.


On Saturday we decided to visit Tenby as it wasn't far away and we have heard so much great things about this town. And there was no surprise - we loved it. It was a bit chilly that day, the beach was huge, so it was very windy. The little streets made it for the atmosphere so did the fish and chips in most famous Park Road Fish and Chips.




Sunday morning we prepared traditional polish breakfast with zurek soup, eggs, veggie salad and variety of other delicious goodies. The afternoon we spent on a walk to ruins of the Dinefwr Castle and quick pint in a pub near by.






We left on Monday stopping by Bridgend Designer Outlet to check out what's on offer!

The whole little trip was just lovely and it will definitely stay in my memory for a long time. It was just like going back to my home village. And to tell you a little secret we will be planning to spend Christmas in the same area so look out for more travel posts.


X






W tym roku postanowiłam spędzić Święta Wielkanocne na farmie w Walii i była to świetna decyzja.


Odkąd mieszkam w UK Święta Wielkanocne najczęściej spędzałam z mężem w Polsce. Czy to u niego w Wielkopolsce czy też u mnie na Mazowszu. Po kilku latach jednak stwierdziliśmy że nie jest to dobry okres na wakacje w Polsce. Często o tej porze jest jeszcze zima, a w Anglii za to najczęściej początek wiosny którą uwielbiam, więc żeby nie omijało nas to co najlepsze postanowiliśmy świętować na miejscu. Od trzech lat wyjeżdżaliśmy nad morze. Za każdym razem w to samo miejesce Perran Sands w Newquay. Nasz karawan, który wynajmowaliśmy od cudownych Portugalczyków został sprzedany w tym roku więc uznaliśmy, że to dobry czas na zmianę lokalizacji.




Perran Sands to piękne pole kempingowe nad morzem, niedaleko Newquay. Każdy wypad, mimo nie do końca udanej pogody, był pełen wrażeń. Podczas wszystkich trzech wyjazdów mieliśmy okazje zwiedzić Perran Sands, Newquay, St Ives i Lands End.

Tym razem postawiliśmy na Walie i wioskę Llangathen Parish.

Wyruszylismy w piatek, podróż zajęła nam dwie godziny, bez korków czy wiekszych atrakcji. Wylądowaliśmy w pobliskiej mieścince Llandeilo, aby w pubie Gin Haus Deli zjeść obiad i rozkoszować się lokalnym ginem.


Na wjeździe do gospodarstwa przywitały nas psy, tak uradowane naszym przyjazdem że każdy z nas skończył z brudnymi spodniami :) Było super, utaplane w błocie psy, nie najlepiej pachnące krowy i owce - zupełnie jak u mnie na wsi! Dom był stary ale bardzo dobrze utrzymany i czysty. Rownież wielki jak na nasza piątkę.


Resztę piątkowego wieczoru spędziliśmy na szukaniu przygód w okolicy i relaksowaniu się w przytulnym salonie.

W sobotę pojechaliśmy zobaczyć nadmorskie miasteczko Tenby. Mieliśmy godzinę drogi, a że słyszeliśmy wiele dobrego postanowiliśmy to sprawdzić sami. Tenby ma przeogromną plażę, było zimno i bardzo wiało więc nie "buszowaliśmy" tam zbyt długo. Wąskie uliczki dodawały klimatu a lokalne fish and chips było najlepsze jakie jadłam w Anglii.





W niedzielę moja bardzo tradycyjna siostra Gosia przygotowała wielkanocne, polskie śniadanie. Był żurek, jajka, sałatka jarzynowa i inne pyszne różności. Po południu wybraliśmy się zobaczyć ruiny zamku Dinefwr Castle i skończyliśmy w pubie na testowaniu lokalnego piwa.





Do domu wracaliśmy w poniedziałek zahaczając o Bridgend Designer Outlet na szybkie zakupy.

Cały pobyt w Walii należał do tych, które zostaną w mojej pamięci na bardzo długo. Było jak w domu. Zdradzając mały sekret, planujemy spędzić Święta Bożego Narodzenia w podobny sposób, więc czekajcie na więcej postów z podróży.

:-)





SHARE:

No comments

Post a comment

© Julia Dudziak (life) Style
Blogger Template Designed by pipdig