04 January 2019

Christmas Gateway / Święta w Walii



Because we had such a wonderful time at Easter this year we made sure that we will spend Christmas the same way.


This time we chose a place more into the mountains as we hoped for the snow. It was closer to Bristol too, which is always a bonus (five year olds are not particular fans of long distance journeys).


We all packed in on Christmas Eve and left Bristol late afternoon. The journey took an hour and a half. We listened to Christmas songs all the way to get into a Christmas spirit. And yes snow was missing but I am used to it here in the UK and actually made my piece with it long time ago.

Cottage was easy to find, just on the side of the road. It was in fact converted stables, very spacious and cosy at the same time. It made me think of Rosehill cottage from "The Holiday" movie.


On the arrival we were welcomed with a plate of homemade cookies and free range eggs, which was very thoughtful and sweet gesture of the owner.

That evening we prepared traditional polish supper enjoying home cooked meals as well as meals prepared by The Family House - polish restaurant in Bristol. We made it early night as we knew the next day will be filled with excitement.

In the morning we were woken up by Jaś looking to open all the presents.


We then had a Christmas breakfast and chilled on the sofa till the afternoon when we went for a walk to explore the area.




 On the Boxing Day we again went for a walk around the Usk Reservoir and then for a meal in generously decorated and very festive pub - Tanners Arms.





 On the way back we obviously stopped by  the McArtur Glen Designer Outlet in Bridgend to check out post Christmas sales.


I am not sure about you, but to me staycations are the best. Somehow I am able to have much better rest than staying at home and being the perfect hostess. I am pretty sure we will keep having staycations more often.

X




Ponieważ wypad na Święta Wielkanocne był tak bardzo udany, Boże Narodzenie postanowiliśmy spędzić w ten sam sposób.


Licząc na śnieg w bardziej górzystych terenach wybraliśmy Brecon Beacons. Do tego mieliśmy bliżej niż ostatnio, a to zawsze bonus zwłaszcza gdy jednym z pasażerów jest pięciolatek.


Wyjechaliśmy w Wigilię po południu, niektórzy ze mną włącznie pracowali tego dnia. Droga zajęła nam półtora godziny. I mimo, że śniegu niestety zabrakło, próbowaliśmy wprowadzić świąteczny nastrój słuchając świątecznych kawałków (niestety to nie to samo :).


 Nasz dom znajdował się przy samej drodze w okolicach Trecastle. Była to przerobiona stajnia bardzo przestronna i przytulna zarazem. Na przywitanie zastaliśmy talerz z domowymi ciasteczkami i jajkami z farmy gospodarzy.




Po rozpakowaniu walizek przygotowaliśmy wigilijna kolację z czerwonym barszczem Gośki i sałatką jarzynową a do tego innymi pysznościami z The Family House - polskiej restauracji w Bristolu.

Dla odmiany w tym roku prezenty zostawiliśmy na pierwszy dzień świąt, dlatego też poszliśmy wcześnie spać.  Rano obudził nas Jaś gotowy otworzyć wszystkie prezenty.


 Pózniej było śniadanko, relaks do południa i mały spacer po okolicy.


W drugi dzień świąt po śniadaniu a przed obiadem pojechaliśmy na spacer wokół Usk Reservoir.


Kolejny świąteczny posiłek zjedliśmy w Tanners Arms. Nigdy nie byłam w bardziej udekorowanym pubie, na każdym kroku można było znaleźć bożonarodzeniowe ozdoby.




Wracając nie mogliśmy ominąć McArtur Glen Designer Outlet w Bridgend, żeby zobaczyć jakie są oferty  w sklepach na poświątecznych wyprzedażach.


Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie takie wypady są najlepsze. Nie potrafię tak odpocząć u siebie w domu jak robię to na wyjeździe. Obce miejsce powoduje, że nie ma presji gotowania, sprzątania, bycia doskonałą panią domu. Z pewnością święta poza domem trzeba uczynić naszą coroczną tradycją.

:-)
SHARE:

No comments

Post a comment

© Julia Dudziak (life) Style
Blogger Template Designed by pipdig